Na zasilaczu nie można oszczędzać, ale to nie oznacza, że trzeba za niego przepłacać. Zawsze istnieje ten złoty środek, a w przypadku zasilacza ENDORFY Enduro L6 można wręcz powiedzieć o platynowym środku. Przetestowaliśmy jednostkę o mocy 850 W i wyniki są nad wyraz pozytywne.
W czerwcu bieżącego roku do sklepów trafił nowy zasilacz polskiego producenta – ENDORFY Enduro L6. Dostępny jest w trzech wariantach mocy, począwszy od 650 W, przez 750 W, aż po przetestowany przez nas najmocniejszy model 850 W. Mówimy tu o zasilaczu ATX 3.1 z certyfikacją 80Plus Gold i Cybenetic Platinium. Jest to klasyczna konstrukcja bez modularnych przewodów, a producent udziela aż 7-letniej gwarancji. Sprawdziliśmy, jak radzi sobie w ekstremalnych warunkach i czy faktycznie jest to produkt godny polecenia.

Testy pod obciążeniem – godzina pracy przy 106% obciążenia
Na początek sprawdziliśmy działanie zabezpieczeń przeciwprzeciążeniowych i te aktywują się przy okolicy 1050 W dla, przypominamy, jednostki o mocy 850 W – to dobre 120% normy i pokazuje, z jakim zapasem producent podchodzi do certyfikacji swoich zasilaczy. Kolejno podłączyliśmy go do zestawu z dwoma topowymi podzespołami – taką idealną stacją roboczą – GeForce RTX 5090 i Core Ultra 7 270K Plus. W pełni obciążone generują dokładnie 850 W poboru energii, a do tego jeszcze kilka dysków, wentylatory oraz oczywiście sama płyta główna, co dało łącznie 905 W poboru energii.

Za to pełne obciążenie odpowiadał w tym przypadku program OCCT i po godzinie pracy w takich warunkach komputer nawet się nie zająknął. Odczyty z watomierza wykazywały dokładnie 1000 W, co oznacza w tym przypadku sprawność na poziomie 90,5% – co nadal klasyfikuje się w certyfikacji platynowej (dla ponad 100% obciążenia). Po zejściu do bardziej racjonalnych testów (wymiana karty graficznej na GeForce RTX 5080) pobór energii po stronie stałego napięcia spadł do 650 W, ale na watomierzu spadek był jeszcze większy – zeszliśmy poniżej 700 W, co oznacza efektywność na poziomie 92,2%, co jest rewelacyjnym wynikiem (dla 70% obciążenia).

Zwykle najwyższa skuteczność zasilacza występuje przy 40% obciążenia, co w tym przypadku oznacza 340 W, do których zeszliśmy obciążając w 100% sam procesor (Intel Arrow Lake bez limitów zasilania nie bierze jeńców). Pobór energii z gniazdka wynosił wtedy zaledwie 364 W, co oznacza 93,6% efektywności transformacji – to już górne granice certyfikacji platynowej! Na koniec sprawdziliśmy pobór energii w spoczynku – komputer potrzebował wtedy około 85 W, a z kontaktu pobierał 95 W, co oznacza 89,3% efektywności – klasa.

Kultura pracy na piątkę
Tańsze zasilacze często idą na kompromis po stronie kultury pracy i tego też spodziewaliśmy się po ENDORFY Enduro L6, zwłaszcza po tym, gdy przed rozkręceniem zasilacza zauważyliśmy, że wentylator to nie ENDORFY Fluctus 120, którego łatwo rozpoznać po opatentowanych śmigłach (i który jest stosowany w zasilaczach premium ENDORFY Supremo FM6). Jednakże opisane wcześniej testy obciążeniowe brutalnie zweryfikowały nasze zbyt pochopne wnioski. Enduro L6 jest zwykle bezgłośny (do 70% obciążenia), a w pełnym stresie nadal generuje poniżej 35 dBA mierzonych z metra, co w praktyce oznacza, że nawet najcichsze układy chłodzenia GPU i CPU będą wtedy głośniejsze.

Za tak rewelacyjnym wynikiem stoi jeszcze inny zasilacz z oferty ENDORFY – wolnoobrotowy Stratus 120 mm, którego często można spotkać w obudowach polskiego producenta. Charakteryzuje się chociażby kosztownym olejowym łożyskiem, które najlepiej sprawdza się przy pracy 24/7. Sprawdziliśmy też temperatury zasilacza z pomocą termowizji i w środku po tym godzinnym teście przy 106% obciążenia odnotowaliśmy maksymalnie 85°C (na pełnych obrotach wentylatora). Większość powierzchni wymiennika ciepła (radiatora) była znacznie chłodniejsza (55-60°C), a sama obudowa nagrzała się do zaledwie 40°C. Ogólnie zatem można uznać, że układ chłodzenia został tu zaprojektowany z lekkim nadmiarem.

Komponenty solidne, ale ze średniego segmentu
Podczas zaglądania do środka (czego nie zalecamy robić – nie tylko z uwagi na utratę gwarancji, ale też na niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia) zwróciliśmy też uwagę na topologię zasilacza. Enduro L6 to zasilacz z aktywnym PFC (korekcja współczynnika mocy), z sekcją kluczującą na połowicznym moście (dwa tranzystory zamiennie zmieniające napięcie ze zmiennego na stałe) i z dodatkowym układem LLC (konwerter rezonansowy, znacznie podnoszący efektywność) Champion CM6901X. Poza tym ostatnim elementem jest to platforma identyczna z tańszym ENDORFY Vero L6, ale właśnie LLC sprawia, że Enduro L6 tak góruje nad tańszym bratem w kwestii efektywności.

Dalej mamy magazyny energii – zamiast jednego dużego kondensatora ENDORFY postawiło na droższe i ogólnie lepsze rozwiązanie połączenia szeregowo dwóch mniejszych kondensatorów. W testowanym wariancie o mocy 850 W zastosowano takie o pojemności 390 uF i pracujące z napięciem 400 V. Producentem tych kondensatorów jest japoński Toshin i mogą one pracować z temperaturą do 105°C. Przechodząc do sekcji wtórnej mamy jedną mocną linię 12 V obsługiwaną przez sześć tranzystorów MOSFET od renomowanych zachodnich dostawców. W tym przypadku kolejne napięcia są transformowane już z tych 12 V, zatem mowa o technologii DC-DC, co przekłada się na dużo większą stabilność tych napięć.

Miejsca, w których ENDORFY nieco oszczędziło, to pozostałe (poza tymi głównymi) kondensatory – te już nie są japońskie i mogą się szybciej zużywać, co też tłumaczy redukcję gwarancji do 7 lat (względem 10 lat w FM6). Sam mostek prostowniczy też nie ma dedykowanego radiatora (to on się tak nagrzewał do 80°C). Tańsze są też kontrolery pomocnicze, np. APFC i 5VSB (sterujący prądem w spoczynku) – nie są to znaczące wady, ale tłumaczą z czego wynika niższa cena zasilacza. Ogólnie tam, gdzie komponenty decydują o efektywności i stabilności pracy zasilacza Jiumeng (odpowiedzialny za faktyczną produkcję w Chinach), zastosował renomowane i solidne elementy, a oszczędzał tam, gdzie nie jest to kluczowe dla jakości zasilacza. ENDORFY podjęło słuszną decyzję decydując się na wykorzystanie tej platformy OEM.

Brak modularności nie musi być problemem
Zasilacz całościowo sprawia wrażenie solidnej jednostki. Wyróżnia się chociażby sztywna blacha obudowy, kratka zabezpieczająca wentylatora, która nie blokuje przepływu powietrza i ogólnie waga całego zasilacza, wynosząca 1,84 kg wraz z okablowaniem, którego tutaj nie można odpiąć. Dzięki temu (braku modularności) zasilacz jest też bardzo płytki – zaledwie 14 cm – co ułatwia montaż w mniejszych obudowach, zwłaszcza z uwagi na konieczność upchnięcia w piwnicy nieużywanych w danym zestawie przewodów.

Przewody są miedziane, w miękkim, ale dosyć grubym gumowym oplocie. Spięto je w płaskie taśmy, co dodatkowo ułatwia ich montaż. Długości przewodów są standardowe i wystarczą w przypadku nawet większych obudów midi Tower, a jednocześnie nie będą uciążliwe w przypadku montażu w mini Tower. Natywne złącze 12 V 2×6-PIN wykorzystuje grubsze przewody (AWG 16) i ma certyfikację do 600 W. Same piny w tej końcówce są pozłacane i faktycznie nasza kamera termowizyjna nie dopatrzyła się nieprawidłowości w działaniu tego przewodu (równe obciążenie wszystkich sześciu linii). Tutaj też producent zastosował spinki dla poprawy estetyki przewodu (ten jako jedyny jest mocno eksponowany wewnątrz obudowy) – to bardzo miły dodatek.


To, co zaskoczyło nas mniej pozytywnie, to wykorzystanie jednego przewodu do obsługi obu wtyczek EPS (4+4-PIN do zasilania procesora). W zasilaczu 650 W byłoby to jeszcze akceptowalne rozwiązanie, ale w naszych testach przy obciążeniu na poziomie 300 W samego procesora przewód ten wyraźnie się rozgrzewał, a pamiętajmy, że nadchodzą procesory z dwukrotnie większym poborem prądu (Intel Nova Lake). Tu zdecydowanie ENDORFY powinno postawić na niezależne dwa przewody zasilające procesor, tak jak zrobiło w przypadku przewodów zasilających starsze GPU (6+2-PIN) – w tym przypadku mamy trzy takie przewody, każdy z jedną końcówką – to duży plus.

Dobry, bo tani? Nie – dobry, bo dobry!
ENDORFY Enduro L6 to zasilacz niepozorny, ale u podstaw bardzo dobrze zaprojektowany. Solidna konstrukcja OEM ze średniego segmentu doposażona przez polskiego producenta w kilka detali (jak chociażby świetny wentylator ENDORFY Stratus), które wynoszą go na same wyżyny tego średniego segmentu. Zabiegi te odnajdują też pokrycie w branżowych programach certyfikacyjnych, jak Cybenetics ETA, gdzie poza wybitną efektywnością (certyfikacja platynowa) doceniono też wysoką kulturę pracy (Cybenetics LAMBDA A). Na tle konkurencji Enduro L6 wyróżnia się też 6-letnią gwarancją, a mimo to jego cena jest zdecydowanie niewygórowana.

Testowany egzemplarz znajdziecie obecnie w naszym sklepie za 429 zł, a wariant z mniejszą mocą za 379 zł (750 W) i 329 zł (650 W) – te nie różnią się niczym poza mocą i zestawem przewodów. Wariant 750 W ma dwa zamiast trzech przewodów 6+2-PIN, a model o mocy 650 W został z tylko jednym takim przewodem, a do tego certyfikacja na przewodzie 12 V 2×6-PIN to w jego przypadku 450 W (nadal adekwatnie do GeForce RTX 5080!). W zestawie z każdym zasilaczem dostajemy też trzy trytytki, co jest kolejnym miłym ukłonem ze strony producenta i prezentem, który docenią osoby zmieniające zasilacz w już posiadanym PC. W naszej ocenie ENDORFY Enduro L6 to zasilacz bardzo udany i wyjątkowo opłacalny w praktycznie każdym zastosowaniu. Może za wyjątkiem zestawów mini PC z uwagi na brak modularności, która ułatwia pomieszczenie wszystkie przewodów wewnątrz tak małych komputerów.
Zalety:
- Wybitna efektywność (ponad 92% – certyfikacja platynowa);
- ogromny zapas mocy (stabilna praca przy ponad 110% obciążenia);
- wysoka kultura pracy (wentylator ENDORFY Stratus 120);
- estetyka wykonania (czarna obudowa i przewody, spinki na przewodzie GPU);
- główne komponenty od renomowanych dostawców;
- 7 lat gwarancji producenta
Wady:
- stałe okablowanie;
- tylko jeden przewód zasilania procesora (z dwiema wtyczkami 8-PIN);
- część komponentów od tańszych, chińskich dostawców.
Mogą Cię też zainteresować:
Najnowsze
Kalkulator mocy zasilacza. Jak dobrać zasilacz do komputera?
Jaka stacja zasilania będzie najlepsza? Ranking 2026
Jaki zasilacz UPS do komputera wybrać? Ranking
Ranking zasilaczy do komputera. Najlepsze zasilacze w 2026 roku
Awaryjne zasilanie domu – czy warto w nie inwestować?
Jak wygląda budowa zasilacza komputerowego?
Jakie są certyfikaty zasilaczy? Czym jest certyfikat 80 Plus?
Jaki zasilacz do RTX 4070? Ranking 2026






















