Recenzja Motorola Razr Fold. Test składanego smartfona. Opinia, czy warto

Motorola Razr Fold to najpoważniejszy dotąd sygnał, że Samsung nie będzie już spokojnie dominował w segmencie dużych składanych smartfonów. Po latach skupienia na modelach typu Flip Motorola wchodzi do większego formatu z urządzeniem, które ma ambicję konkurować nie tylko formą, ale też jakością wykonania, wygodą użytkowania i możliwościami fotograficznymi. W teście sprawdzamy, czy Razr Fold rzeczywiście jest przełomem, czy tylko efektowną próbą dogonienia lidera.



Pierwszy duży składany smartfon Motorola

Dotychczas nazwa produktu Motorola Razr albo przywoływała nostalgiczne wspomnienia z czasów telefonów z klapką, albo kierowała nasze myśli ku takim klapkowym składanym smartfonom. Motorola nie była w forpoczcie tego typu urządzeń, ale na przestrzeni kilku lat dopracowała swoje Razry i właściwie stała się liderem tego typu rozwiązań. Jednak branża składanych smartfonów to także te większe konstrukcje i tu Motorola nie mogła pozostać bierna. Jednakże zamiast wprowadzać do sprzedaży coś co będzie niejako testowaniem rynku, od razu zaprezentowała dopracowane urządzenie wraz z najważniejszym dla tego typu telefonu akcesorium, czyli piórkiem.

Firma jest tak pewna, że Motorola Razr Fold jest świetnym smartfonem, że nie zdecydowała się walczyć o klienta szczególnie niską ceną. Wynosi ona 9999 zł za wariant z pamięcią 16/512 GB (kupując telefon do 2 czerwca i rejestrując zakup przed 9 czerwca otrzymamy 1500 zł zwrotu). Telefon dostępny jest w sprzedaży w dwóch wersjach kolorystycznych, tylna ścianka ma satynową, lekko chropowatą fakturę (jest miękka w dotyku, tak jak foliowane wizytówki). W testowanym egzemplarzu ma ona kolor Lily White (ciepła biel), drugi wariant to Blackened Blue (czerń o błękitnym odcieniu). W komplecie dostajemy piórko z ładowarką, zapasową końcówkę piórka, szpilkę do tacki SIM, kabelek USB-C oraz etui (testowa wersja go nie miała). Tradycyjnie, by cieszyć się szybkim ładowaniem należy zaopatrzyć się w ładowarkę samodzielnie.

Ocena Motorola Razr Fold

Mamy tu do czynienia telefonem wysokiej klasy i należy pochwalić producenta, że Motorola Razr Fold, pierwszy ich model w branży dużych składanych telefonów, jest tak dobry. Wystarczy skupić się na samej fotografii i już ten telefon należy opisywać w superlatywach. Dotychczas to Motorola Signature była tym produktem w portfolio, który cechowały najlepsze aparaty: w przypadku Motoroli Razr Fold poprzeczka została przesunięta mocno do przodu. To ten sam, a czasem nawet wyższy poziom, co u konkurencji (oczywiście nie można tu zapominać o pewnych potknięciach, o których wspominam dalej).

Fakt, że Motorola Razr Fold skutecznie stawia czoła reszcie stawki w swoim segmencie produktowym, to konsekwencja niewielkiej liczby kompromisów w kluczowych aspektach pracy smartfonu. Nawet w przypadku AI i funkcjonalności interfejsu na dużym ekranie zadziało się tu sporo dobrego.

Plusy:

  • wysoka jakość wykonania, certyfikat IP49
  • rewelacyjne oba wyświetlacze LTPO P-OLED z obsługą Dolby Vision
  • zewnętrzny wyświetlacz 165 Hz (w każdej grze) z powłoką Gorilla Glass Ceramic 3
  • praktyczny zestaw aparatów z wyróżniającym się teleobiektywem x3
  • bardzo dobre zdjęcia zarówno za dnia jak i nocą z głównego aparatu i tele
  • dobre zdjęcia z ultraszerokiego kąta za dnia
  • wysoka wydajność (Qualcomm Snapdragon 8 Gen 5), szybka pamięć
  • system rozbudowany o narzędzia AI Motoroli
  • symetryczne głośniki stereo z Dolby Atmos wysterowane przez Bose
  • bardzo dobra wydajność akumulatora 6000 mAh
  • szybkie ładowanie 80 W przewodowo, 50 W bezprzewodowo
  • w zestawie piórko moto pen ultra z praktycznymi aplikacjami i funkcjami zintegrowanymi z systemem
  • możliwość przewodowego wyświetlania obrazu na zewnętrznym ekranie

Minusy:

  • odzyskiwanie prześwietleń w trybie Portret może być nieprzewidywalne
  • filmy w słabym oświetleniu odstają nieco poziomem od reszty nagrań
  • przy długotrwałym obciążeniu (ponad 30 minut) mocno się nagrzewa
  • przyciski na krawędzi wymagają mocnego nacisku, są mocno przesunięte do góry
  • piórko wymaga oddzielnego etui
  • fizyczny przycisk AI mógłby mieć większą funkcjonalność
  • wyczuwalne zgięcie ekranu wewnętrznego utrudnia korzystanie z piórka w aplikacjach

Jak testowałem smartfon Motorola Razr Fold?

Przez około 10 dni traktowałem Motorola Razr Fold jako jedno z podstawowych urządzeń. Pozwoliło to na przetestowanie szerokiego wachlarza aplikacji, począwszy od tych biurowych, poprzez narzędzia wspierające komunikację i transport, a skończywszy na rozrywce. Uzyskane w ten sposób wyniki odzwierciedlają realne użytkowanie takiego produktu.

Do ładowania wykorzystałem ładowarkę Huawei SuperCharge 100W, która zapewniła ładowanie przewodowe zgodne z TurboPower 60W, dlatego realne czasy ładowania powinny być jeszcze lepsze. Czas pracy w scenariuszu mieszanym to uśrednione wyniki PC Mark 3.0 i odczytów z codziennego zużycia baterii (włączona lokalizacja, cały czas aktywne Wi-Fi). Czas odtwarzania wideo na każdym z ekranów zmierzony został przy jasności 200 nit (w ciągu dnia w jasnym pomieszczeniu lub na dworze konieczna będzie dużo większa jasność, co znacząco skróci zmierzony czas). Jasność zmierzona została z pomocą kolorymetru i1 Display Pro.

Solidna obudowa to podstawa, ale czy to wystarczy?

Motorola Razr Fold jako pierwsza iteracja takiego produktu nie może pochwalić się tak małymi gabarytami jak Samsung czy Honor. Jednakże to różnice aptekarskie, w praktyce niewyczuwalne. Sylwetka jest bardzo smukła – grubość 4,55 mm po rozłożeniu, 9,89 mm po złożeniu. Nawet masę, która wynosi 243 gramy, większą niż u konkurencji, postrzegam tutaj bardziej w kontekście wytrzymałości. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do pracy zawiasu i sztywności obudowy złożonej i rozłożonej. A trzeba pamiętać, że producent zachęca nas do używania Motoroli Razr Fold także rozłożonej w połowie, czy w konfiguracji namiotu, gdy może pełnić rolę stolikowego zegarka z funkcją odtwarzacza audio.

Trzeba dokładnie przyjrzeć się obudowie z boku pod światło, by dojrzeć szczelinę (w kształcie charakterystycznej łezki) między złożonymi skrzydłami telefonu w okolicy zgięcia ekranu. Mikroskopijną, ale być może to ten element sprawia, że Motorola Razr Fold ma certyfikat IP48/49, a nie IP68/69 jak konkurencyjny Honor. Dlatego w sytuacjach, gdy znajdziemy się z Motorolą w miejscu, gdzie jest dużo drobnego pyłu, czy nawet piasku, lepiej pamiętać o ich negatywnym wpływie (tę samą odporność na pył ma Samsung Galaxy Z Fold 7). Za to w przypadku wilgoci możemy zachować pełen spokój, telefon wytrzyma nawet pół godziny na głębokości do 1,5 metra (tak jak w Samsungu) i niestraszne mu silne strugi wody (tego Samsung nie deklaruje).

Czy Motorola Razr Fold dobrze leży w dłoniach? Z pewnością, choć moje subiektywne odczucia są takie, że lepiej czułem się trzymając rozłożony smartfon niż złożony. Producent postawił tu na aluminiowe ramki, które są delikatnie sfazowane, podobnie jak u konkurencji, ale w praktyce to coś pośredniego pomiędzy wykonaniem obudowy przez Samsunga i Honora.

O tym warto pamiętać w przypadku Motoroli Razr Fold

Każdy smartfon ma cechy, które uwidaczniają się w trakcie dłuższego użytkowania, a które mogą, choć nie muszą, być elementem decydującym o tym, czy będziemy zadowoleni. W przypadku Motoroli Razr Fold są to następujące rzeczy.

  • wyraźnie zaznaczona i mocno wystająca wyspa z aparatami, w jej miejscu telefon ma około 15 mm grubości. Z estetycznego punktu widzenia to moim zdaniem mocny punkt telefonu, bo podkreśla klasę jaką oferuje system foto, ale gdy położymy rozłożony telefon na płaskiej powierzchni i zechcemy korzystać z ekranu, będzie się on wyraźnie gibał. Z kolei przy pracy w trybie laptopa (ekran otworzony w 90 stopniach) obudowa będzie jedynie przechylona.
  • bardzo ciepłe kolory wyświetlacza, co jest rzeczą charakterystyczną dla produktów Motoroli, ale w przypadku tego smartfonu, dla niektórych osób, może to być zbyt mocna ingerencja w kolorystykę obrazu. Jeśli lubicie z kolei, gdy smartfon ma ciepły obraz, często korzystacie z trybu ochrony oczu, to ta cecha może okazać się atutem.
  • czytnik linii papilarnych z boku obudowy działa wyśmienicie, ale jest umieszczony mocno niesymetrycznie względem środka bocznej ramki, przez co przyciski głośności znajdują się znacznie wyżej niż powinny być przy poprawnym uchwycie telefonu. To wciąż nie jest cecha, dla której osobiście bym zrezygnował z Motoroli Razr Fold, ale wymaga przyzwyczajenia jeszcze z innego powodu. Na drugiej krawędzi w tym samym miejscu jest przycisk Moto AI, a to oznacza, że chwytając smartfon szybko możemy nie trafić we właściwy przycisk, gdy chcemy np. zmniejszyć głośność.
  • wewnętrzy aparat selfie w narożniku ekranu wymusza patrzenie się mocno na bok jeśli zdecydujemy się zrobić autoportret czy też użyć telefonu do wideorozmowy. Z kolei przy zgiętej konfiguracji, gdy w każdym telefonie kamerka jest z boku, takie umieszczenie jak w Motoroli może zadziałać na korzyść.
  • w obecnej generacji Motorola Razr Fold dołączone do kompletu piórko nie umożliwia wykonywania notatek na czarnym (wyłączonym lub w specjalnym trybie) ekranie.
  • brak natywnej aplikacji Galerii to rzecz, którą wytykam dyżurnie każdemu smartfonowi Motorola. Firma od dawna zawierza aplikacji Google Zdjęcia i tak jest tym razem, trochę szkoda, bo w przypadku innych przydatnych aplikacji (dyktafon, notatnik) dostajemy natywne, dobre narzędzia.

Dwa rewelacyjne ekrany, nie wiadomo z którego częściej korzystać

Motorola Razr Fold ma prawdopodobnie największą długość obudowy wśród dużych składanych telefonów, choć ponownie nie jest to znacząco większy wymiar. Jednakże stosunkowo szerokie ramki wokół zewnętrznego ekranu mogą czynić ogólne wrażenie takim, jakbyśmy mieli mocno wydłużony ekran (od razu przypominają się składane Samsungi, nawet dziś węższe niż Motorola). Wewnątrz jest z inaczej, ramka, która jednocześnie zapewnia sztywność konstrukcji, jest stosunkowo wąska.

Te cechy to jednak drobiazg przy ogólnej ocenie ekranów, które wypadają rewelacyjnie. Przy ręcznej regulacji jasności możemy liczyć na około 500 nit jasności, ale automatyka zwiększa ją znacząco. Zmierzona wartość maksymalna to 2800 nit, którą w silnym oświetleniu zewnętrznym smartfon bardzo szybko uzyskuje (nie trzeba go „zmuszać”). Producent zapewnia, że szczytowa wartość jasności (dla częściowo podświetlonego ekranu) sięgać może nawet 6000 nit.

Oba wyświetlacze, zarówno 6,6 calowy na zewnątrz i 8,1 calowy wewnątrz są wykonane w technologii LTPO. Oznacza to, że podczas pracy, gdy na ekranie nie dzieje się nic ciekawego, odświeżanie momentalnie spada do 1 Hz. Maksymalne odświeżanie w systemie i aplikacjach to 120 Hz (telefon preferuje, gdy to nie przeszkadza, niższe odświeżanie). Wartość 120 Hz można wymusić na stałe w trybie gier na wewnętrznym ekranie, a na zewnętrznym będzie to nawet 165 Hz (należy pamiętać, że tę wartość ustawimy dopiero po uruchomieniu gry w panelu GameTime, a nie zaznaczając opcję Hiperpłynny w ustawieniach ekranu).

O kolorach już wspominałem, mimo tego, że są ciepłe, oba ekrany wyświetlają je bardzo dobrze, zaletą jest też zgodność barw i ustawień jasności pomiędzy oboma ekranami (choć regulacja może być tu niezależna). Oba panele radzą sobie z treściami DolbyVision, HDR10+ (filmy w aparatach rejestrowane są z DolbyVision).

Czytelność i gładkość krawędzi wyświetlanych kształtów i czcionek to kolejna pozytywna cecha obu ekranów. Cecha pożądana, bo Motorola Razr Fold ma do dyspozycji przecież piórko i tryb rysowania po ekranie. Przejdziemy teraz do opisu tego komponentu zestawu.

Piórko motorola pen ultra

Piórko łączy się z telefonem przez Bluetooth, obsługuje 4096 poziomów nacisku, a ładuje się przez zewnętrzną stację ładującą (może wam przypominać ona elektronicznego papierosa). To samo akcesorium jest proponowane jako opcja także kupującym Motorola Signature, ale przy rozkładanym telefonie jego używanie nabiera większego sensu. Z piórka możemy korzystać na obu ekranach, a oprócz funkcji szybkiego dostępu w systemie, np. adnotacji bezpośrednio na ekranie czy wypełniania pól tekstowych, są też dwie przydatne aplikacje.

MyScript Notes służy do wykonywania notatek, w tym wygodnego rozwiązywania prostych działań matematycznych (wystarczy napisać działanie i znak równości, a wynik zostanie wyświetlony). Druga aplikacja to Clip Studio Paint do rysowania (teoretycznie płatna, ale w miesiącu mamy 30 godzin użytkowania za darmo). Oba narzędzia bardzo skutecznie wykorzystują potencjał jaki daje rysowanie na ekranie, w tym czasie są deaktywowane funkcje dotykowe dzięki czemu nie musimy martwić się o przypadkowe aktywowanie gestów i w naturalny sposób trzymać dłoń na ekranie.

Mankamentem, który rzucił mi się w oczy jeszcze przed użyciem piórka, jest zauważalne zagięcie ekranu. Podczas oglądania zawartości na wprost kompletnie nie przeszkadza, a w codziennym użytkowaniu nie sprawia problemu, ale przy rysowaniu związana z nim nierówność ekranu będzie wyczuwalna. Osobiście bardziej doceniłem wygodę rysowania i pisania niż ten problem, ale to na pewno rzecz do poprawy w kolejnej generacji telefonu. Szkoda, że nie da się piórka schować w obudowie telefonu.

Wydajność Motorola Razr Fold

Obciążeniowy maraton to coś, czego nie lubi chyba każdy smartfon typu Fold, gdzie bardzo smukła obudowa znacząco utrudnia odprowadzanie ciepła. I nie inaczej jest w przypadku Motoroli Razr Fold, która po chwilowym wystrzale wydajności szybko orientuje się, że tak cały dzień to ona nie może. W efekcie wydajność wbudowanego Snapdragona 8 Gen 5 (nie jest to Elite Gen 5, ani nawet zwykły Elite, ale wciąż czołówka wydajnościowa) jest przycinana nawet o około 50%. Dotyczy to zarówno testów 3D Mark WildLife Extreme, które przez 20 minut obciąża GPU, jak i testu obciążenia CPU. W tym drugim przypadku termiczne dławienie utrzymywało się na poziomie 40%, a po około godzinie niespodziewanie smartfon totalnie zatkał się na kilka minut, po czym wrócił do wcześniejszej wydajności.

Co to oznacza w praktyce? Przy dużym obciążeniu, a tego raczej nie wymusimy grając w większość gier, korzystając z aplikacji do obróbki multimediów, a już na pewno w narzędziach biurowych, smartfon będzie się mocno grzał. Pomijając takie ekstrema, wydajność zastosowanego chipsetu jest bardziej niż wystarczająca, a smartfon z pewnością nas nie poparzy (to istotne, bo przecież jak mało który telefon, to te rozkładane chętnie bierzemy w dłoń). System działa płynnie, nie ma żadnych zacięć, także w aplikacji aparatu, która zwykle jako pierwsza wskazuje na problemy wydajnościowe.

Bateria Motorola Razr Fold

Akumulator w telefonie wykonany jest w technologii krzemowo-węglowej i ma imponującą jak na składany smartfon pojemność 6000 mAh (dopiero Honor Magic V6, który trafi niedługo do Polski, zaoferuje większą wartość). Przekłada się to na bardzo dobre wyniki czasu pracy, nawet dwa dni pomiędzy ładowaniami, których pozazdrościć mogą użytkownicy Samsung Galaxy Fold Z7.

W mieszanym scenariuszu użytkowania (z włączonym Wi-Fi) rozłożony smartfon był w stanie pracować przez około 12 godzin. Praca na ekranie zewnętrznym możliwa była przez około 20 godzin. Oglądanie filmu na dużym ekranie trwało 24 godziny (należy pamiętać, że zwykle tylko część ekranu będzie wykorzystywana). Na ekranie zewnętrznym czas ten znacząco rośnie i wynosi aż 35 godzin.

W przypadku ładowania zgodnego z TurboPower 60W po 10 minutach ładowania akumulator był napełniony w około 30 procentach, naładowanie do pełna trwało około 55 minut. Co ciekawe, Motorola deklaruje podobne czasy dla pełnej mocy wspieranego ładowania? Więc albo zbyt konserwatywnie podchodzi do tematu, albo funkcja przyśpieszenia ładowania (aktywna) wycisnęła z mojej ładowarki jeszcze więcej mocy niż sugerowała to informacja na ekranie. Szkoda, że producent nie przewidział funkcji obejścia baterii, choćby w trybie GameTime.

Fotografowanie Motorola Razr Fold

Moje pierwsze wrażenie po zgraniu zdjęć z telefonu i obejrzeniu ich na ekranie komputera? – to chyba niemożliwe, takie rewelacyjne zdjęcia. Owszem ten efekt w kolejnych dniach był bardziej tonowany, ale nie zmienia to faktu, że Motorola solidnie wzięła się z pracę podsystemu foto-wideo. Wreszcie jako użytkownik Motoroli, ale też składanego telefonu, mogłem być pewnym bardzo dobrych zdjęć w prawie każdej sytuacji. 

Najlepiej demonstruje to porównanie zdjęć zapisanych w formacie DNG w trybie Pro. Na załączonym przykładzie widać, że podstawowy JPEG z Motoroli Razr Fold prezentuje się bardzo dobrze w porównaniu do pliku DNG, choć ten format wciąż zawiera sporo informacji, której JPEG nie zachowuje. Zdjęcie wykonano obiektywem tele z zoomem 3x (odpowiednik ogniskowej 71 mm) nie bez powodu, bo to właśnie ten aparat wyróżnia się w Motoroli Razr Fold. Warto nawet fotografować na zoomie x6 i x10, który posiłkuje się danymi z sensora teleobiektywu, bo wciąż są to zdjęcia dobrej jakości.

Łącznie do dyspozycji mamy na tylnej ściance komplet trzech aparatów z 50 Mpix sensorami. To kolejno:

  • Aparat superszerokokątny: 50 Mpix, typ 1/2.76″, 12mm, f/2.0, PDAF
  • Aparat główny: 50 Mpix, typ 1/1.28″, 23mm, f/1.6, wielokierunkowy PDAF, OIS
  • Teleobiektyw: 50 Mpix, typ 1/1.95″, 71mm, f/2.4, dual-pixel PDAF, OIS
  • Podwójna lampa LED: zajmuje czwarte oczko na tylnej ściance

Aparat główny i tele wykorzystują sensory Sony, odpowiednio LYTIA-828 i LYTIA-600 (ta ocena dotyczy nie tylko porównania zdjęć z innymi smartfonami tej marki, ale też porównania z osiągami produktów innych marek). Z kolei ulraszeroki kąt, czyli odpowiednik 12 mm obiektywu, z racji bardzo szerokiego pola widzenia trzeba ocenić inną miarą. Mimo 122 stopniowego pola widzenia zdjęcia za dnia prezentują się dobrze, ale warto wspomnieć, że na krawędziach kadru w kontrastowych ujęciach będzie sporo abberacji (widoczne dopiero na powiększeniu). Ekstremalne pole widzenia sprawia sporo problemów nocą, zdjęcia w tym przypadku znacząco odstają jakością od tego co pokazują dwa pozostałe aparaty na tylnej ściance.

Jakość zdjęć

W przypadku głównego aparatu, przestrzenią, gdzie można jeszcze popracować jest wygląd krawędzi kadru przy wieloplanowych ujęciach i praca pod silne światło – nie zawsze wygląda to najładniej. Jednak i z takim felerem Motorola wskakuje na wysoką półkę możliwości foto. Tym co najmniej przypadło mi do gustu jest spora miękkość zdjęć portretowych – to ewidentnie kwestia przyjętej ścieżki obróbki, ale z tego też powodu portrety wydawać się mogą nieostrymi (o ile obejrzymy je w powiększeniu, a nie w całości na ekranie telefonu).

Portrety można też zrobić inaczej, aparatami na tylnej ściance z podglądem na ekranie zewnętrznym, ale to wymaga długich dłoni lub podstawy dla smartfona. Dodatkowo Motorola pozwala na przyciągnięcie uwagi portretowanej osoby – w tym celu ekran zwrócony do modela/modelki, podczas kadrowania na ekranie wewnętrznym, wyświetla śmieszną animację.

Informacja dla miłośników makro. Tryb fotografowania z bliska można w Motoroli Razr Fold wymusić w ustawieniach filmowania, ale dla zdjęć aktywuje się on automatycznie, gdy fotografujemy z bliska. Takie makro używa aparat ultraszerokokątny, przez co sprawdzi się w przypadku statycznych motywów, można np. zrobić nim efektowne zdjęcie klawiatury z bliska, ale do owadów czy roślin lepiej sięgnąć po teleobiektyw i duże krotności zoomu. I na pewno efekty, przy odrobinie cierpliwości, będą satysfakcjonujące, co dowodzi sporej uniwersalności systemu foto.

Na korzyść zdjęć oglądanych na ekranie telefonu – choć niekoniecznie na korzyść, gdy chcemy realnie ocenić jak oddana jest rzeczywistość – działa charakter obu wyświetlaczy. Nadając wyświetlanym zdjęciom mocno nasycone, ciepłe kolory, dodatkowo podbijają efektowne wrażenie jakie robią one na oglądającym.

Składany smartfon to najczęściej także dwa aparaty do selfie. W Motoroli Razr Fold mamy dwa aparaty z obiektywami o ogniskowej odpowiadającej 22 mm i jasności f/2.4. Lepsze rezultaty dostaniemy z aparatu w ekranie wewnętrznym. Lepsze kolory i więcej detali to też konsekwencja wyższej rozdzielczości wynikowych zdjęć (8 Mpix zamiast 5 Mpix z aparatu na przedniej ściance). Zaskoczeniem dla mnie był tryb Pro z zapisem zdjęć w formacie DNG, który działa nie tylko dla aparatów tylnej ścianki, ale również pozostałych. Tylko czy znacie kogoś, kto robi sobie selfiki w RAWach?

Jakość Motorola Razr Fold – film i dźwięk

Motorola musiała zadbać też o tryb wideo, bo wyglądałoby to co najmniej dziwnie, gdyby tylko zdjęcia wypadały dobrze. Nie możemy jednak tutaj liczyć na ustawienia Pro przy filmowaniu, wszystko trzeba ogarnąć z pomocą trybu Film. To w nim włączymy HDR Dolby Vision, a także funkcję poprawy jakości obrazu (działa tylko dla 30 kl/s). Maksymalna rozdzielczość to 8K/30p, ale na co dzień lepiej korzystać z 4K przy 60 lub 30 kl/s, gdyż tylko wtedy możemy użyć również teleobiektyw. Przy wolniejszej rejestracji możemy filmować w 4K także aparatem ultraszerokokątnym. Nie znalazłem w oprogramowaniu opcji przełączania tylnych aparatów w locie na przednie, a szkoda, bo to daje ciekawą perspektywę w przypadku filmów na media społecznościowe.

A skoro już mowa o aparatach w ekranach to do rozmów wideo najlepiej użyć ten wewnętrzny. Ustawimy w nim wideo 4K, z kolei aparat zewnętrzny z przodu pozwoli na filmowanie tylko w FullHD.

Oprogramowanie i doświadczenie użytkownika

Tutaj muszę pochwalić Motorolę, bo czasy, gdy spoglądałem się trochę krzywo na smartfony tej marki ze względu na oprogramowanie odchodzą w niepamięć. Nie tylko interfejs zyskuje praktyczne opcje i staje się bardziej estetyczny, przystępny dla użytkownika, ale również oprogramowanie. A Motorola Razr Fold to znakomite pole do prezentacji tego co najlepsze może zaoferować ten producent i co już można było znaleźć np. w Motorola Signature.

Użytkownik tego smartfonu ma gwarancję, że możliwości jakie daje rozkładany ekran będą właściwie wykorzystane. Motorola wykorzystała doświadczenia jakie dało tworzenie mniejszych składanych telefonów, teraz wygodę obsługi przekłada na duży ekran.

W przypadku nowych smartfonów zawsze pada pytanie, jakie funkcje związane AI w nich znajdziemy. Pomijając takie jak uczenie się nawyków ładowania, poprawianie zdjęć w aparacie na dużym zoomie (SuperZoom Pro szaleje, zamieniając plamy w realne obiekty, oczywiście nie zawsze zgodnie z rzeczywistością), możemy liczyć również na:

  • opcje definiowania filtrów kolorystycznych dla zdjęć, które są tworzone na podstawie obserwacji naszej edycji wybranych fotografii,
  • transkrypcje i podsumowania nagrań audio,
  • podsumowywanie codziennych powiadomień,
  • tworzenie wspomnień z notatek, zdjęć, nagrań,
  • asystenta Microsoft Copilot,
  • zamiana szkicu na obrazek podczas tworzenia notatki,
  • generowanie obrazków (liczba 5 prób odnawia się co 24 godziny),
  • generowanie playlist (obecnie wspierane tylko Amazon Music),
  • personalizację działania telefonu na podstawie naszych nawyków.

AI to dość nowe terytorium dla Motoroli, dlatego nie są to narzędzia tak dopracowane i zintegrowane z systemem jak to co znajdziemy u konkurencji. Zaczątek jest jednak dobry. Pozostaje liczyć na to, że Motorola będzie pamiętała o swoich użytkownikach w tym przypadku i w kolejnych aktualizacjach rozszerzy wachlarz dostępnych narzędzi AI. Bo szkoda byłoby, gdyby potencjał Motoroli Razr Fold był pod tym względem niewykorzystany.

Wszystkie funkcje AI zgrupowane są w narzędziu Moto AI. Można je wywołać także fizycznym przyciskiem na lewej krawędzi obudowy. To ewidentnie nowe rozwiązanie i widać, że Motorola jeszcze do końca nie wie co można zrobić z takim dodatkowym przyciskiem. Choć jego umieszczenie jest trochę niefortunne (o czym pisałem wcześniej) to warto, by ten element zagościł na stałe w telefonach tej marki.

Motorola Razr Fold i konkurencja

Składane Foldy w ofercie firm to zazwyczaj tylko jedna seria produktów, dlatego porównywanie konkurencyjnych rozwiązań nie jest większym problemem. Ponieważ to wciąż dość niszowe produkty, ważnym aspektem porównania jest cena, ale to już kwestia indywidualna (każdy ze smartfonów tego typu to górna półka cenowa). My skupimy się na cechach typowo smartfonowych. Konkurencyjne modele to:

  • Samsung Galaxy Z Fold 7 – dla zwolenników ekosystemu Samsung, których nie zmartwi mało pojemny akumulator, powolne ładowanie i brak obsługi piórka, za to ucieszy doskonały 200 Mpix główny aparat
  • Honor Magic V5 – wyróżnia się wyjątkowo smukła obudową, z IP68/69, topową wydajnością, a także wygodnym dopracowanym oprogramowaniem nasyconym dużą ilością AI, niedługo w sklepach pojawi się następca Magic V6
  • Oppo Find N6 – dla osób, które szukają rozkładanego smartfona o bardzo wygodnym interfejsie z obsługą piórka i oczekują, że wklęsłość na wewnętrznym wyświetlaczu po rozłożeniu będzie niedostrzegalna
  • Huawei Mate X7 – bardzo dobry fotograficznie z doskonałym akumulatorem, ale wymagający przyzwyczajenia się do pracy środowisku, które natywnie nie obsługuje usług Google, a także bez 5G

Najczęstsze pytania dotyczące Motoroli Razr Fold

Czy ten smartfon obsługuje piórko?

Tak, Motorola Razr Fold pozwala na obu ekranach używać piórka. Dedykowane piórko mot open ultra znajduje się w zestawie.

Czy Motorola Razr Fold ma dobre aparaty?

Telefon zajmuje obecnie (maj 2026) pierwsze miejsce wśród składanych telefonów w rankingu DXOMark, a ósmą pozycję w ogólnym rankingu wszystkich telefonów. Użytkownik ma do dyspozycji pięć aparatów. Trzy na tylnej ściance, ultraszerokokątny, szerokokątny i tele x3 (każdy z sensorem 50 Mpix), a także dwa aparaty selfie o rozdzielczości sensorów 32 i 20 Mpix. 

Czy Motorola Razr Fold obsługuje Wi-Fi 7?

Tak telefon wspiera Wi-Fi 7, ma także obsługę Bluetooth 6.0 i mobilnych sieci 5G.

Ile kart SIM może używać w Motorola Razr Fold?

Zgodnie z przyjętą strategią Motoroli w tym telefonie mamy możliwość instalacji na wewnętrznej tacce tylko jednej karty fizycznej nanoSIM (drugie miejsce na kartę jest zablokowane). Jednakże można w telefonie aktywować także dodatkową kartę eSIM.

Czy z tym telefonem można pływać?

Motorola Razr Fold spełnia normę IP68/69, co oznacza, że można ją zanurzyć na około 30 minut na głębokość 1,5 metra, jednak lepiej traktować to jako scenariusz ekstremalny. Bardziej istotna jest tu odporność na nagłe zachlapanie, mokre dłonie, opady.

Czy Motorola Razr Fold jest odporna na upadki?

Producent nie deklaruje odporności samej obudowy na upadek, jednakże podaje do wiadomości, że jest to pierwszy smartfon ze szkłem Gorilla Glass Ceramic 3 zastosowanym na zewnętrznym ekranie. Według danych producenta zwiększa to odporność ekranu na uszkodzenia o 75% względem urządzeń poprzedniej generacji.

Czy zawsze muszę mieć ze sobą ładowarkę do piórka?

Piórko dla Motoroli Razr Fold po naładowaniu do pełna pozwana na 3 godziny ciągłego rysowania po ekranie. Dlatego przy codziennym użytkowaniu ładowarka nie jest niezbędna, lecz warto z niej korzystać, gdyż stanowi ona dobrą ochronę dla nieużytkowanego piórka. Ladowarka zapewnia do 27 godzin pracy z piórkiem po jej naładowaniu.

Czy Motorola Razr Fold ma funkcje AI?

Tak, Motorola Razr Fold jest wyposażona w sporą liczbę narzędzi AI, nie tylko te zintegrowane silnie z systemem jak funkcje akumulatora czy aparatu cyfrowego. Dyktafon oferuje transkrypcję (w tym język polski) i podsumowania, a centrum Moto AI odpowiednik Mind Space, które znajdziemy w telefonach OPPO, czy Wspomnień z Honora, dla kolekcjonowania treści i budowania bazy danych dla wewnętrznego modelu językowego. Motorola Razr ma preinstalowane modele językowe Gemini i Perplexity, a asystent przeglądania bazuje na Microsoft Copilot.

Czy filmy nakręcone Motorola Razr Fold w Dolby Vision obejrzę na każdym telewizorze?

Tak, jednakże to jak interpretowane będą metadane HDR zależy od marki telewizora. Jeśli wspiera on Dolby Vision (są to np. telewizory Sony) obraz uwzględni wszystkie informacje. Na telewizorze, który nie wspiera tego standardu (np. Samsung) HDR będzie zachowany, ale dane Dolby Vision zostaną zignorowane.


Mogą Cię też zainteresować:

zdjęcie autora
Autor
Karol Żebruń
Karol Żebruń przez lata pisał na benchmark.pl. To zawodowy astronom. Współtworzył prestiżowy projekt OGLE na Uniwersytecie Warszawskim. W redakcji specjalizuje się w fotografii cyfrowej, nauce oraz eksploracji kosmosu. Jako współzałożyciel studia PREFLASH łączy pasję do technologii z praktyką fotograficzną.
Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?
5/5 (3 głosy)

Czytaj więcej