Historia i wynalezienie druku.  Kiedy i kto prawdziwie wynalazł druk – historia od Chin po Gutenberga

Gdy dziś klikamy  przycisk drukuj, a domowe drukarki wypluwają fakturę, etykietę albo zdjęcie kota, łatwo zapomnieć, że wynalezienie druku nie było jednym błyskiem geniuszu. Na pytanie kto wynalazł druk zwykle z automatu odpowiadamy Gutenberg. Jednak prawdziwa historia druku zaczyna się daleko od Moguncji, bo druk w Chinach działał setki lat przed Gutenbergiem.


Wczesne techniki druku w Azji Wschodniej

Jeżeli szkolna wersja brzmi, że druk wynalazł Gutenberg, to warto dopisać do niej wielki przypis. Gutenberg nie wziął druku z pustki. Jego zasługa była ogromna, ale dotyczyła przede wszystkim Europy i stworzenia sprawnego systemu produkcji książek. Druk w Chinach istniał jednak dużo wcześniej i nie był jedynie ciekawostką z marginesu. Był częścią kultury, religii, administracji i codziennego obiegu tekstów.

Dlatego jeśli faktycznie chcemy dojść do tego, kiedy powstał druk, to Azja Wschodnia jest prawidłowym kierunkiem myślenia. Biblioteka Kongresu podaje, że druk wynaleziono w Chinach około roku 700, w czasach dynastii Tang, a potem technologia rozprzestrzeniała się po Azji Wschodniej i dalej.

Papier i drzeworyt: podstawy chińskiego druku

Bez papieru druk byłby trochę jak smartfon bez baterii. Tradycja przypisuje udoskonalenie papieru Cai Lunowi, urzędnikowi chińskiego dworu. Około 105 roku n.e. miał on opracować metodę wytwarzania papieru z kory drzew, odpadów konopnych, starych szmat i sieci rybackich. Trzeba dodać uczciwie, że archeologia zna wcześniejsze ślady papieru, więc Cai Lun nie musiał wynaleźć papieru z niczego. Jego rola polegała raczej na dopracowaniu procesu i nadaniu mu praktycznej skali niż wynelezieniu papieru jako takiego.

Potem pojawił się drzeworyt. Korzystanie z drzeworytu było zasadniczo proste, choć robota wymagała cierpliwości mnicha i ręki rzemieślnika. W drewnianym bloku wycinano tekst lub obraz w odbiciu lustrzanym, pokrywano wypukłe fragmenty farbą, przykładano papier i odbijano kopię. Jedna matryca mogła dać wiele odbitek. To był druk, choć jeszcze bez ruchomych czcionek.

W Chinach technika ta rozwijała się co najmniej od VII wieku. W Metropolitan Museum of Art znajdziemy informacje, że znaleziska z Dunhuang, datowane od końca VII do X wieku, dokumentują pierwszy etap rozwoju drzeworytu. Z kolei Asian Art Museum podaje, że uczeni datują początki drzeworytu w Chinach około roku 600. I tu wraca pytanie, kiedy wynaleziono druk tak właściwie? Jeśli rozumiemy druk jako powielanie tekstu lub obrazu z przygotowanej matrycy, odpowiedź prowadzi do Chin, a nie do XV-wiecznej Europy. Druk w Chinach był starszy, mocno związany z buddyzmem i potrzebą kopiowania tekstów religijnych.

Sutra Diamentowa – pierwsza wydrukowana książka

Najbardziej znanym dowodem tej wcześniejszej historii jest Sutra Diamentowa. To buddyjski tekst wydrukowany w 868 roku. Nie jest tylko starym zabytkiem, który ładnie wygląda w gablocie. To najstarsza znana, kompletna i datowana książka drukowana. Data nie jest zgadywanką, bo znajduje się w kolofonie, czyli informacji dopisanej na końcu zwoju.

Często opisuje się ten egzemplarz jako najstarszą datowaną książkę drukowaną na świecie. Oxford również wskazuje dokładną datę: 11 maja 868 roku.

To ciekawe, dla wielu z nas zapewne, bo historia druku przez długi czas była opowiadana tak, jakby zaczynała się w Europie. Sutra Diamentowa spokojnie stawia jednak na stole kontrargument – miło, ale my drukowaliśmy już wcześniej. I ma rację. I jeżeli ktoś pyta, kto wynalazł druk, to odpowiedź, że Gutenberg jest wygodna, ale niepełna. Jeżeli pyta, kiedy powstał druk, trzeba zacząć od Azji Wschodniej.

Ruchoma czcionka w Chinach: innowacja Bi Shenga

Drzeworyt miał jedną wielką zaletę, bo pozwalał szybko odbijać wiele kopii tego samego tekstu. Miał też jedną wielką wadę – dla każdego tekstu trzeba było przygotować osobny blok. Jeżeli pojawił się błąd, problem bywał większy niż literówka w poście na Facebooku. Trzeba było poprawiać matrycę albo robić ją od nowa. Robota żmudna i czasochłonna, więc nie była doskonała. A błąd jako czynnik ludzki pojawiał się często, niwecząc cały wysiłek.

Dlatego ruchoma czcionka była pomysłem genialnym. Zamiast wycinać całą stronę, można było układać ją z pojedynczych znaków. Po wydrukowaniu znaki wracały do kaszt i mogły być użyte ponownie. Z naszego, współczesnego, punktu widzenia brzmi to jak oczywistość, ale dopiero wtedy, gdy ktoś już na to wpadnie.

W Chinach tym kimś był Bi Sheng. Według źródeł ruchoma czcionka pojawiła się tam między 1041 a 1048 rokiem. Bi Sheng wykonywał znaki z wypalanej gliny i układał je na żelaznej płycie pokrytej mieszaniną żywicy, wosku oraz popiołu papierowego. Po podgrzaniu elementy się stabilizowały, po kolejnym podgrzaniu można było je zdjąć i wykorzystać ponownie.

Dlaczego więc to nie Bi Sheng stał się globalną ikoną druku? Ano mowa o realiach języka i gospodarki. Chińskie pismo używa ogromnej liczby znaków, więc zestaw praktycznych czcionek był znacznie trudniejszy do opanowania niż alfabet łaciński. Metoda Bi Shenga nie przyjęła się w Chinach powszechnie, między innymi ze względu na wysokie koszty początkowe i liczbę znaków.

Dlatego pytanie kiedy wynaleziono druk trzeba rozbić na kilka mniejszych. Druk blokowy? Chiny, około VII wieku. Ruchoma czcionka? Chiny, XI wiek. Masowa europejska produkcja książek? Gutenberg i połowa XV wieku. Bez tego rozróżnienia historia druku zamienia się w ładną, ale zbyt uproszczoną informację.

Johannes Gutenberg i europejska rewolucja druku

No dobrze, skoro druk był wcześniej, to za co właściwie chwalimy Gutenberga? Za system. I to jest najważniejsza kwestia. Johannes Gutenberg z Moguncji nie był pierwszym człowiekiem, który wpadł na pomysł powielania tekstu. Nie był też pierwszym człowiekiem, który znał ideę ruchomej czcionki. Ale stworzył w Europie komplet technologii, który działał sprawnie, dawał powtarzalną jakość i pasował do alfabetu łacińskiego jak klucz do dobrze nasmarowanego zamka.

Druk jako technika narodził się w Chinach, ruchomą czcionkę opracował Bi Sheng, a Gutenberg stworzył europejski system druku typograficznego, który uruchomił masową produkcję książek. To mniej efektowne niż jedno nazwisko, ale za to zdecydowanie bliższe prawdy.

Kompletne rozwiązanie: od czcionki po farbę

Gutenberg połączył kilka elementów w jeden proces.Ze źródeł wynika, że jego rozwiązanie obejmowało trwały stop metalu do odlewania wielorazowych czcionek, farbę olejową dobrze przylegającą do metalu oraz prasę dającą mocny i równy nacisk.

To nie była maszyna do tworzenia książek, którą wystarczyło postawić na stole. To był cały system produkcyjny. Trzeba było odlać czcionki, ułożyć tekst, dobrać farbę, przygotować papier lub pergamin, docisnąć arkusz, wysuszyć go, skontrolować jakość, a potem zrobić to samo setki razy. Gutenberg nie sprzedał Europie pojedynczego gadżetu. Dał jej linię produkcyjną wiedzy.

Najważniejsze elementy jego systemu to:

  • metalowa ruchoma czcionka, trwalsza i bardziej powtarzalna niż wcześniejsze rozwiązania z gliny lub drewna,
  • aparat odlewniczy, który pozwalał produkować wiele niemal identycznych znaków,
  • prasa śrubowa, najpewniej rozwinięta na bazie urządzeń stosowanych przy produkcji wina, oliwy lub papieru,
  • farba na bazie oleju, gęstsza i lepiej współpracująca z metalową czcionką niż wodne tusze znane z innych technik.

To właśnie ten zestaw sprawił, że wynalezienie druku w Europie miało tak potężny skutek. Nie dlatego, że nikt wcześniej niczego nie drukował. Dlatego, że wreszcie pojawiła się metoda, która mogła działać szybko, względnie tanio i na dużą skalę.

Biblia 42-wierszowa – przełomowy projekt

Najgłośniejszym dowodem skuteczności tej technologii była Biblia Gutenberga, zwana Biblią 42-wierszową. Gutenberg Museum w Moguncji informuje, że powstała w latach 1452-1455, liczyła 1282 strony i wydrukowano około 180 egzemplarzy, z czego mniej więcej 150 na papierze, a 30 na pergaminie.

I to nie był tani druk ulotkowy. To był pokaz siły. Księga wyglądała tak dobrze, że mogła konkurować z luksusowymi rękopisami. Miała zachwycać, ale też udowadniać coś bardzo praktycznego – nowa technologia potrafi zrobić dzieło piękne, powtarzalne i wieloegzemplarzowe.

Biblia 42-wierszowa była dla druku tym, czym pierwszy iPhone dla smartfonów. Nie była pierwszą próbą stworzenia tego typu urządzenia czy rozwiązania, ale pokazała światu, że od tej chwili reguły gry naprawdę się zmieniają.

Technologia Gutenberga a sukces masowy

Sukces Gutenberga nie polegał na romantycznym olśnieniu przy świecy. Polegał na przemyślanej technice. Metalowa czcionka była trwała. Matryce pozwalały odlewać znaki w powtarzalnym kształcie. Prasa zapewniała stały nacisk. Farba dawała czytelny ślad. Całość dało się powtarzać dzień po dniu.

To była rewolucja nie dlatego, że pojedyncza strona wyglądała ładnie. Rewolucja zaczęła się dlatego, że takich stron można było robić wiele. Książka przestała być wyłącznie efektem żmudnej pracy kopisty. Zaczęła być produktem warsztatu, a potem rynku.

Właśnie tu europejskie wynalezienie druku nabiera właściwego sensu. Gutenberg stworzył technologię pasującą do warunków Europy – alfabetu, rosnących miast, uniwersytetów, handlu książką i zapotrzebowania na teksty religijne, prawnicze, naukowe oraz administracyjne.

Kiedy pytamy dlaczego druk zmienił świat, trzeba mówić o procesie. O metalu, farbie, papierze, kapitale, pracownikach i klientach. To brzmi mniej poetycko, ale historia technologii rzadko działa jak bajka o samotnym geniuszu. Częściej przypomina warsztat, w którym ktoś po prostu długo nie wychodził z pracy.

Rewolucja informacyjna w Europie

Po Gutenbergu druk rozlał się po Europie szybko. Nie jak viral z TikToka, bo XV wiek nie miał światłowodu, ale jak na ówczesne tempo naprawdę błyskawicznie. Do 1500 roku prasy działały już w setkach europejskich miast. W literaturze często pojawia się liczba około 20 milionów wydrukowanych egzemplarzy do końca XV wieku. Trzeba jednak uważać na skrót od 30 tysięcy do 20 milionów książek, bo te liczby opisują różne rzeczy.

Lepsze ujęcie jest takie – do 1500 roku mogło powstać kilkanaście lub około 20 milionów egzemplarzy druków, a liczba edycji inkunabułów wynosiła około 30 tysięcy. Są ostrożniejsze szacunku, czyli ponad 9 milionów książek do 1500 roku, natomiast inne opracowania mówią o około 20 milionach egzemplarzy.

To nie unieważnia skali rewolucji. Wręcz przeciwnie. Pokazuje, że była tak ogromna, że nawet historycy liczą ją różnymi metodami. Przed drukiem książka była droga, powolna w produkcji i rzadka. Po druku stała się nadal cenna, ale już znacznie bardziej dostępna. Europa dostała narzędzie do kopiowania myśli. A to jest technologia niebezpiecznie skuteczna.

W tym sensie pytanie kiedy wynaleziono druk ma jeszcze jedną odpowiedź. Dla masowego europejskiego odbiorcy druk narodził się w połowie XV wieku. Nie jako pierwsza technika w dziejach, tylko jako medium, które mogło realnie zmienić tempo obiegu informacji.

Szybszy rozwój nauki i edukacji

Druk nie sprawił od razu, że wszyscy zaczęli czytać. To byłby mit równie wygodny, jak nieprawdziwy. Ale druk zwiększył liczbę dostępnych tekstów, obniżył koszty ich powielania i ułatwił porównywanie treści. W nauce miało to gigantyczne znaczenie.

Jeżeli kilku uczonych pracuje na różnych odpisach tego samego traktatu, pełnych błędów kopistów, to dyskutują nie tylko z autorem, ale też z przypadkiem. Druk pomagał standaryzować teksty. Ta sama książka mogła trafić do wielu miast w bardzo podobnej formie. Można było się do niej odwołać, krytykować ją, poprawiać, dopisywać komentarze i budować kolejne wydania.

Biblioteki rosły, uniwersytety zyskiwały łatwiejszy dostęp do podręczników, a czytanie stopniowo przestawało być umiejętnością zarezerwowaną dla wąskich elit. Druk nie wynalazł edukacji, ale dał jej turbodoładowanie. Dzisiejszy internet robi coś podobnego, tylko szybciej i z większą liczbą filmików, których nikt nie powinien oglądać przed snem…

Druk a przemiana religijna: czas Reformacji

Nie da się opowiedzieć o druku bez Reformacji. Marcin Luter nie był pierwszym krytykiem Kościoła, ale żył w czasie, w którym krytyka mogła zostać szybko powielona. I to zmieniło wszystko.

Drukowane broszury, kazania, traktaty i tłumaczenia Biblii krążyły szybciej niż rękopisy. Jak źródła wskazują, istotnym czynnikiem w rozprzestrzenianiu się idei Lutra było skuteczne użycie drukowanych pamfletów, które były stosunkowo tanie i łatwe w dystrybucji. Tu widać polityczną siłę technologii. Gdy tekst można powielić setki lub tysiące razy, trudniej go zatrzymać. Gdy trafia do miast, warsztatów, uczelni i parafii, staje się tematem rozmów. A gdy ludzie zaczynają rozmawiać o autorytecie, pieniądzach, odpustach i władzy, robi się nerwowo. Zwłaszcza dla tych, którzy przez lata kontrolowali obieg wiedzy.

Wynalezienie druku nie stworzyło reformacji samo z siebie. Ale dało jej medium. Bez druku spory religijne nadal by istniały, jednak ich skala i tempo mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Druk był jak megafon podłączony do debaty, która wcześniej toczyła się w mniejszych salach.

Inkunabuły i dziedzictwo druku: historia druku od Biblii do domowej drukarki

Książki wydane w najwcześniejszym okresie europejskiego druku nazywamy inkunabułami. Najczęściej chodzi o druki powstałe do 1500 roku lub do początku 1501 roku. Termin ten pochodzi od łacińskiego określenia w kołysce, czyli odnosi się do dzieciństwa druku. Inkunabuły są fascynujące, bo stoją jedną nogą w średniowieczu, a drugą w nowoczesności. Często naśladują rękopisy, mają ręcznie dodawane inicjały, dekoracje i rubrykowanie. A jednocześnie są już efektem powtarzalnego procesu. To trochę tak, jak pierwsze strony internetowe, które udawały papierowe broszury. Nowa technologia potrzebuje chwili, żeby przestać przebierać się za starą.

I tu historia druku pięknie zatacza koło. Od drewnianych matryc w Chinach, przez gliniane czcionki Bi Shenga, metalowe czcionki Gutenberga, inkunabuły i drukarnie renesansu, dochodzimy do maszyn, które znamy z biur i domów.

Pierwsze drukarki w formie bliższej dzisiejszemu rozumieniu tego słowa pojawiły się oczywiście dużo później, razem z elektroniką i komputerami. Po drodze była jeszcze kserografia. Chester Carlson wykonał pierwszy obraz elektrofotograficzny w 1938 roku, a Xerox 914, pokazany w 1959 roku, stał się pierwszą naprawdę udaną komercyjnie kopiarką do zwykłego papieru.

Potem przyszły drukarki komputerowe. W 1969 roku Gary Starkweather w Xeroxie opracował drukarkę laserową, a IBM 3800, wprowadzony w 1976 roku, uchodzi za pierwszą komercyjnie dostępną drukarkę laserową. Była to jednak maszyna dla centrów danych, nie pudełko stojące obok biurka.

Domowa i biurowa codzienność przyszła później. Drukarki igłowe, atramentowe, laserowe, wielofunkcyjne. Dziś urządzenie za kilkaset złotych potrafi zrobić coś, o czym skryba z XV wieku mógłby mówić wyłącznie szeptem. Skanuje, kopiuje, drukuje dwustronnie, łączy się z telefonem i jeszcze obraża się, gdy skończy się magenta, choć drukujemy czarny tekst. Postęp postępem, ale charakter drukarki pozostał trudny.

Podsumowując:

Kiedy powstał druk? Najstarsze formy trzeba łączyć z Chinami i technikami drzeworytniczymi rozwijanymi od VII wieku.

Kiedy wynaleziono druk w sensie ruchomej czcionki? W Chinach w XI wieku, dzięki Bi Shengowi.

Kto wynalazł druk w Europie jako skuteczny system masowej produkcji książek? Johannes Gutenberg.

Najuczciwsza odpowiedź brzmi, że wynalezienie druku było procesem, nie pojedynczym momentem. A jego skutki były podobne do tego, co dziś zrobił internet. Wiedza zaczęła krążyć szybciej, taniej i szerzej. Zmieniła szkoły, religię, naukę, politykę i codzienność. I choć dziś patrzymy na druk przez pryzmat książek, ulotek, paragonów i instrukcji obsługi pralki, w gruncie rzeczy chodziło o coś znacznie większego.

Chodziło o możliwość powielania myśli. A od tego zwykle zaczynają się największe kłopoty… i największe przełomy.

Wszystkie ilustracje do tekstu zostały wygenerowane przy pomocy sztucznej inteligencji.


Mogą Cię też zainteresować:

zdjęcie autora
Autor
Patrycja Czerny
Miłośniczka dobrego jedzenia i wciągającej lektury. Nie znosi zacinających się smartfonów i ciągle szuka tego, który sprosta jej wymaganiom. Z niecierpliwością śledzi rozwój technologiczny, licząc na to, że będzie mogła poczuć się jak Art3mis z Player One. Nie uznaje kompromisów i stawia na sprzęt, który będzie dobrze służył przez lata.
Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?
5/5 (1 głos)

Czytaj więcej